wrz 03 2018 #301: Jako amator dokumentuj filmowo wszystko...

Motto: "Wiele osób błędnie sądzi, że wystarczy mieć kamerę filmową aby nakręcić 'dobry film' - zapominając przy tym, że filmowanie jest bardzo wymagającą twórczością, dla sukcesu w której trzeba mieć NIE tylko talent, ale i twórczy umysł, wiedzę, doświadczenie, cierpliwość, oraz zacięcie do efektywnego wykonywania uciążliwej, trudnej i nietypowej pracy."

 

Ja osobiście od dawna zachęcam wszystkie osoby, aby dokumentowały filmowo lub fotograficznie każdą sytuację, zdarzenie, zjawisko, obiekt, itp., co do których odnotują, że reprezentują one sobą coś istotnego, zabawnego, interesującego, wzruszającego, niezwykłego, nieznanego, itp. Ja sam bowiem aż kilka razy w swym życiu doświadczyłem jak bardzo (i jak długo) potem się żałuje i przysłowiowo "pluje sobie w brodę", jeśli widzi się coś naprawdę ważnego i/lub niezwykłego, przykładowo widzi się ów omawiany w Biblii cudowny "płonący krzew" - jakiego swoją własną obserwację opisałem w punkcie #J3 ze strony o nazwie "petone_pl.htm", jednak zamiast natychmiast to udokumentować na filmie lub zdjęciu, najpierw się zacznie temu przyglądać, zaś to coś skorzysta z czasu jaki mu się dało i po prostu zniknie. To właśnie z powodu aż kilku swoich przypadków takich przegapień wyjątkowych okazji do wykonania ogromnie istotnej dokumentacji fotograficznej lub filmowej, że ja wypracowałem i staram się przypominać każdemu radę i jednocześnie zachętę "najpierw filmuj albo fotografuj, a dopiero potem deliberuj". Wszakże w dzisiejszych czasach praktycznie już niemal każdy ma pod ręką komórkę, cyfrowy aparat fotograficzny, lub nawet wideo-kamerę, każde z jakich to urządzeń umożliwia mu natychmiastowe i tanie filmowanie lub fotografowanie kiedykolwiek w swym życiu natknie się na coś wartego udokumentowania. Co zaś też ważne, filmy i zdjęcia obecnie są przechowywane w taniej pamięci typu komputerowego, poczym tanio i łatwo mogą być obejrzane na ekranie telewizora lub komputera, a w razie potrzeby równie tanio przesłane emailem do innych osób aby sobie je przeglądnęli. Jeśli zaś to co sfilmowaliśmy lub sfotografowaliśmy nam się NIE podoba, wówczas równie tanio i szybko możemy to wydeletować. Jedyne więc co nam jeszcze potrzebne, to owo nieustające trzymanie w swej pamięci i bycie gotowym, aby natychmiast filmować lub fotografować to co jest warte udokumentowania - zamiast jedynie na to patrzeć i się zastanawiać "czy warto".

 

Patrząc z perspektywy swych własnych doświadczeń życiowych, widzę aż cały szereg powodów dla jakich każdy z nas powinien nieustannie dokumentować na filmie lub na zdjęciach absolutnie wszystko co uzna za najbardziej istotne z tego co życie mu ujawnia (a nawet ma obowiązek takiego dokumentowania). Przykładowo, z czasem taka dokumentacja może stać się jedynym co nam pozostanie z już przeżytej przeszłości. Dlatego będzie dla nas miała nieopisaną wartość sentymentalną. Typowo jest ona także rodzajem spoiwa jakie łączy nas z bliskimi i znajomymi - razem z którymi przyszło nam kroczyć przez jakiś fragment naszej drogi życiowej. Najważniejszy jednak moim zdaniem powód, to że żyjemy w wyjątkowych czasach. Przykładowo, nad naszymi głowami już zawisa groźba zdarzeń opisanych na mojej stronie o nazwie "2030.htm", zaś zilustrowanych na filmie "Zagłada ludzkości 2030". Jeśli zaś tego co nadchodzi NIE uda się nam uniknąć, wówczas mamy obowiązek aby przyszłym pokoleniom dostarczyć dokumentację jaka pozwoli im znaleźć odpowiedzi na pytania "dlaczego", "jakie błędy my popełniliśmy, że nas spotkał taki los", "co oni powinni czynić, aby już nigdy więcej", itp.

 

Filmowanie tego co warte udokumentowania można dokonywać na dwa odmienne sposoby. Pierwszy z nich polega na tym, że kiedykolwiek widzimy coś wartego udokumentowania, łapiemy swoją komórkę, albo elektroniczny aparat fotograficzny z możliwością filmowania, albo też posiadaną pod ręką kamerę telewizyjną, poczym filmujemy to co widzimy najlepiej jak potrafimy. Takie dokumentowanie typowo jednak NIE nadaje się do publicznego udostępniania - chyba że przypadkowo zdołaliśmy utrwalić coś, w obejrzeniu czego będzie zainteresowanych wielu ludzi (stąd owa ważna idea, która w tym się ukrywa, spowoduje iż wielu ludzi będzie to oglądało bez względu na jakość naszego filmowania). Ale dokumentowanie to ciągle pozwoli abyśmy grupie naszych najbliższych i znajomych pokazali to co udokumentowaliśmy, a ponadto co dla nas samych z upływem czasu będzie miało stopniowo rosnącą wartość sentymentalną. Drugim sposobem filmowania jest nakręcenie z góry zaplanowanego filmu. Jeśli zaś taki film zdołamy przygotować w odpowiednio "dobrej jakości", wówczas typowo będzie się on nadawał do publicznego pokazania. Niestety, filmowanie o jakości wystarczająco dobrej aby nadawało się do publicznego pokazywania jest bardzo pracochłonne. Z moich doświadczeń wynika, że nakręcenie nawet tylko kilkuminutowego "dobrego filmu", jednej osobie typu "amator" (tj. normalnie zajmującej się czymś innym niż filmowanie) zajmuje co najmniej pół roku czasu - po więcej szczegółów patrz to co wyjaśniam w podpunkcie (3) poniżej. Dlatego z moich własnych doświadczeń wynika, że przed podjęciem wykonywania takiego z góry zaplanowanego filmu powinniśmy dokonać analizy liczebności widowni do jakiej adresujemy ten nasz pracowicie nakręcany film. W mojej też prywatnej opinii, jeśli przewidywana liczba "W" widzów potencjalnie zainteresowanych w oglądnięciu naszego filmu NIE przekracza W=1 [milion], wówczas w dzisiejszych czasach wyprodukowanie takiego filmu NIE jest już warte podejmowania i powinniśmy go zaniechać. Wyrażając to innymi słowami, zanim podejmie się prace nad "dobrym filmem", konieczne jest przeprowadzenie badań po angielsku nazywanych "feasibility studies" (co ja przetłumaczyłbym na polski jako "uzasadnienie opłacalności podjęcia się" - słowniki do jakich zaglądnąłem tłumaczą to jednak inaczej i niezgodnie z faktycznym znaczeniem tego wyrażenia).

 

Jeśli jednak nasza analiza potencjalnej widowni będzie sugerowała, że "główna idea" naszego filmu cieszy się na tyle powszechnym zainteresowaniem, iż prawdopodobnie możemy liczyć na conajmniej W=1 [milion] ludzi jacy zachcą go oglądnąć, wówczas wielomiesięczne i pracochłonne nakręcanie takiego filmu jest warte podjęcia. Dla takich właśnie sytuacji, kiedy "amatorowi-filmowcowi" warto będzie zająć się pracochłonnym nakręceniem "dobrego filmu", poniżej pospisywałem w podpunktach najważniejsze wytyczne (albo rady), jakie wynikają zarówno z moich osobistych doświadczeń tworzenia nowych filmów, jak i z moich analiz oglądanych filmów już nakręconych przez innych twórców.

 

Każdy rodzaj rad i wytycznych łatwiej jest zrozumieć, jeśli podpierane są one jakimiś rzeczywistymi przykładami. Aby więc i w poniższych moich radach użyć klaryfikującego je rzeczywistego przykładu, postanowiłem że jako ów przykład użyję narazie NIE zadecydowaną jeszcze, ani realizacyjnie NIE rozpoczętą, sytuację ujawniającą jak by wygladało, oraz z czym by się wiązało, przygotowanie "dobrego filmu", gdybym to ja osobiście podjął się jego wykonania (najlepiej razem ze sprawdzonymi już w działaniu moimi współpracownikami) podczas nadchodzącego zapewne około lipca 2020 roku, jubileuszowego "złotego" zjazdu absolwentów Wydziału Mechanicznego Politechniki Wrocławskiej (w skrócie "WM-PWr"), rocznika 1970, organizowanego z okazji 50-lecia ukończenia tej uczelni. (Odnotuj, że uprzednie zjazdy absolwentów WM-PWr rocznik 1970 są opisywane na mojej stronie o nazwie "rok.htm".) Wszakże użycie tu jako przykład owej niezadecydowanej jeszcze sytuacji filmowania "złotego zjazdu" moich kolegów i koleżanek z okresu studiów posiada aż szereg zalet. Przykładowo, wyjaśnia klarownie tym kolegom co się wiąże z uwiecznieniem ich jubileuszowego zjazdu za pomocą "dobrego filmu". Mnie uwalnia od potrzeby wyjaśniania każdemu ciekawskiemu z osobna, dlaczego NIE wystarcza mieć kamerę i dobre chęci aby przygotować "dobry film", oraz dlaczego nakręcając najróżniejsze filmy ja nadal NIE stworzyłem jeszcze filmu o swym roku studiów, o swych kolegach, ani o swej uczelni. Z kolei czytającym niniejsze opisy filmowcom-amatorom przykład ten dopomoże zrozumieć znacznie lepiej co bardziej istotne aspekty wykonywania "dobrych filmów". Oto więc moje kolejne rady i wytyczne, podpierane użyciem tego właśnie "złotego" przykładu:

 

(1) "Dobry film" powinien pozytywnie, konstruktywnie i z respektem dla prawdy komunikować lub komentować jakąś bardzo istotną ideę, wiadomość, przekaz, wiedzę, naukę, analizę, przesłanie, itp., które zaprzątają umysły wielu ludzi. Przykładowo, pokazanie w jakimś filmie jedynie wyglądu kilku podchmielonych osób ucztujących z określonej okazji (chyba, że główną ideą filmu jest humor lub pokazanie określonej osoby), czy np. pokazanie tylko czyichś zdjęć z określonych czasów czy sytuacji, zwykle ma tylko ten skutek, że dany film ochotniczo oglądałyby jedynie osoby w nim występujące (i to zapewne nawet NIE wszystkie z nich). Typowo zaś w nawet dosyć "zaludnionym" filmie mieści się lub jest odnotowywane przez widzów zaledwie około 30 dobrze identyfikowalnych osób. Jest więc duże prawdopodobieństwo, że taki typowy film w sumie oglądnęłoby (i to tylko jednorazowo) właśnie około owych 30+ osób, którzy na nim byliby pokazani, plus czasami także ich najbliższe rodziny. To zaś oznacza, że cała wielomiesięczna praca owych ludzi, którzy film ten wytworzyli, plus koszta filmu, lektora, transportu, podróżowania, hoteli, itp., wyniknęłyby w krótkiej przyjemności zaledwie około 30+ osób. Powód ku temu jest bardzo prosty - aby film oglądało wielu ludzi, musi on prezentować coś, w czym owi ludzie są witalnie zainteresowani. Niewielu zaś dzisiejszych ludzi jest zainteresowanych oglądnięciem wszystkiego co im się nawinie. Dlatego "dobry film" - wytyczne przygotowywania jakiego tu opisuję, warto nakręcać jedynie w przypadku, kiedy zaprezentuje on właśnie jakąś bardzo istotną ideę, wiadomość, przekaz, wiedzę, naukę, analizę, czy coś jeszcze innego. (Ja celowo przy nazywaniu takiej głównej "idei" filmu NIE używam nazwy "teza". Nazwa "teza" ma bowiem bardzo ścisłą definicję naukową, która m.in. nakazuje aby była ona podana na początku danej rozprawy. Tymczasem w "dobrym filmie" owa główna idea typowo NIE jest podana, aczkolwiek zawsze musi ona tam istnieć, musi być znana twórcom filmu, oraz cała treść filmu musi służyć udowodnieniu jej prawdy.) Ta główna idea ma bowiem zainteresować potem ów co najmniej W=jeden [milion] oglądających, zaś występujący w filmie ludzie mogą być pokazywani jedynie jakby "na maryginesie" (co odciąża ich od wypełniania wymogów przystojnych i gładko wypowiadających się aktorów) - przykładowo ponieważ to właśnie oni uczestniczyli w wykuciu, lub w przeżyciu, tego co film omawia i ilustruje. W pozostałych zaś przypadkach, kiedy z góry wiadomo, iż film NIE zainteresowałby owego W >= 1 miliona potencjalnych oglądających, zamiast pracowicie przygotowywać "dobry film" raczej warto "złapać komórkę lub wideo-kamerę" i jedynie spontanicznie udokumentować to co się dzieje.

 

Poniżej przytaczam kilka przykładów spraw, czy idei, związanych ze studiami jakie przeżywaliśmy wspólnie z moimi kolegami z roku i (lub) związanych z moją osobą, stąd jakich zaprezentowanie "dobrym filmem" zapewne wzbudziłoby szersze zainteresowanie (aczkolwiek ustalenie "u ilu osób" nadal wymagałoby szczegółowszego przeanalizowania i badań typu "feasibility studies", jakich dla poniższych idei ja NIE przeprowadzałem):

 

(1a) Dlaczego komunistyczne wykształcenie wiodło cały kraj i indywidualnych absolwentów do sukcesów NIE bazujących na znajomościach (tj. bazujących głównie na wiedzy i merycie), zaś kapitalistyczne wykształcenie NIE jest już w stanie tak czynić - czego wynikiem jest, że zamiast bycia "źródłem wiedzy i umiejętności", do dziś kapitalistyczne wykształcenie przetransformowało się w "główne źródło znajomości i dostępu do puli kolegów uczelnianych (tzw. "old boys network"), z jakimi w dalszym życiu prowadzi się potem interesy"? (Odnotuj, że to właśnie owo przetransformowanie się studiów w generatory "old boys networks" jest główną przyczyną dla jakiej sporo dzisiejszych krajów kapitalistycznych osiągnęło już poziom "100% korupcji" opisywanej w punkcie #E3 strony "pajak_dla_prezydentury_2020.htm", zaś pozostałe kraje wcale NIE są dalekie od owej 100% korupcji i od jej zaduszających naszą dzisiejszą cywilizację następstw. Sytuacja w tej sprawie stała się aż tak wypaczona, że oglądając jakiś program telewizyjny w jednym z krajów, ekonomia którego raptownie staczała się wówczas w dół a rosła w nim jedynie korupcja, zostałem zaszokowany wypowiedzią prezentera TV, że wszyscy członkowie rządu owego kraju byli byłymi kolegami uczęszczającymi do tej samej szkoły.)

 

(1b) Na bazie twojego doświadczenia życiowego co uważasz, że wymagałoby uczynienia, aby uczelnie przestały generować "old boys networks" i powróciły do generowania fachowców z wysoką wiedzą i umiejętnościami, oraz aby życie kraju przestało bazować na tym "kogo się zna" a powróciło do kiedyś praktykowanego bazowania na tym "co się wie"?

 

(1c) Czy w twojej opinii owa szybko narastająca obecnie na świecie sytuacja galopującej korupcji, załamywania się demokracji, pojawiania się despotów i dyktatur, szerzącego się kumoterstwa, itp., zakończy się (1) globalnym kataklizmem i zagładą opisywaną na stronie "2030.htm", czy też raczej natura, życie i Bóg rozwiążą tę sytuację w jakiś inny sposób, np. (2) zgodnie ze staropolską przepowiednią, że "żółta rasa zapanuje nad światem" (a może równoczesnym wypełnieniem się obu tych możliwości)?

 

(1d) Czy z punktu widzenia doświadczeń życiowych naszej grupy absolwentów rocznika 1970, trudności przez jakie w latach 1960-tych przechodzili kandydaci na studentów zdający ówczesny bardzo wymagający egzamin wstępny na Politechnikę Wrocławską, życie potwierdziło jako dobre, czy też jako złe, dla nas kiedy staliśmy się już absolwentami tej uczelni? (Odnotuj tu, że nawet mądrość ludowa poznała starą prawdę, przez filozofię totalizmu wyrażoną potem zasadą parafrazującą powiedzenia, iż "NIE ma takiego złego co by na dobre nie wyszło i NIE ma takiego dobra, co by NIE wygenerowało sobą też jakiejś formy zła" - po opisy tej starej prawdy patrz np. punkt #F3 z mojej strony "wszewilki.htm". Innymi słowy, powyższa prawda ujawnia, że trudne egzaminy powodowały potem wysoką jakość i przydatność absolwentów - szkoda, że dzisiejsze matki NIE rozumieją działania tej prawdy, preferując "cieplarnianą zasadę" wychowywania swych pociech (patrz tzw. anti-smacking law"), tj. zasadę pozbawioną dyscyplinowania, kar i rózgi - skutki dłuższego stosowania jakiej opisuje między innymi punkt #B5.1 z mojej strony o nazwie "will_pl.htm".)

 

(1e) Dlaczego niezależnie od tego co stwierdzają oficjalne źródła, z osobistych doświadczeń życiowych autora tej strony (i zapewne każdego z nas) wynika, że około 1970 roku Politechnika Wrocławska była jedną z najlepszych uczelni technicznych świata, zaś jej ówcześni absolwenci jednym z pokoleń Polaków odnoszących największe sukcesy życiowe. (Ten temat szerzej omawiam w punktach #J1 i #J2 swej strony o nazwie "magnocraft_pl.htm", w punkcie #B1 swej strony o nazwie "wroclaw.htm", oraz w punkcie #E1 swej jeszcze innej strony o nazwie "rok.htm".)

 

(1f) Czy czujesz się współodpowiedzialny przed następnymi pokoleniami (lub odpowiedzialny przed Bogiem) za trudną sytuację w jakiej znalazła się dzisiaj cała nasza cywilizacja (patrz strona "2030.htm" i strona "woda.htm"), zaś do nadejścia jakiej przyczyniło się, między innnymi, także i nasze pokolenie (ponieważ np. zamiast udoskonalać komunizm na wzór Chińczyków, zlikwidowaliśmy ideologiczną konkurencję dla kapitalizmu, która to konkurencja aż do czasu likwidacji komunizmu podtrzymywała moralnie-poprawne zachowywanie się, zdrowie i rozkwit światowej demokracji), oraz czy zgadzasz się ze stanowiskiem filozofii totalizmu, że obecnie konieczne jest podjęcie bardzo drastycznych posunięć aby tę trudną sytuację szybko naprawić - jeden z istotnych przykładów jakich to posunięć jest opisany w punkcie #L4 strony "2030.htm", inny w punkcie #J2 strony "free_energy_pl.htm", zaś jeszcze inny w punkcie #C6 strony "telekinetyka.htm"?

 

(1g) Patrząc z naszej dzisiejszej perspektywy i przeżytych doświadczeń życiowych, co byś zmienił/ła lub udoskonalił/ła w sposobie na jaki w latach 1960-tych byliśmy edukowani, oraz w tym co po ukończeniu studiów stanowiło fokus naszego życia zawodowego - tak aby uniknąć przepaści ku jakiej zdąża nasza obecna cywilizacja? (Przykładowo, co byś zmienił/a wiedząc już o opisywanej w punkcie #A2.11 strony "totalizm_pl.htm" tzw. "zasadzie wzajemnego kompensowania złych następstw dwóch przeciwstawnych działań" - która między innymi pozwala aby zamiast jedynie wypaczać wiedzę, światopogląd i moralność absolwentów uczelni jednostronnym i monopolistycznym wykładaniem im ateistycznych teorii ewolucji i wielkiego bangu, absolwenci ci poznali także zalety przeciwstawnej do wielkiego bangu Teorii Wszystkiego zwanej Koncept Dipolarnej Grawitacji?)

 

(1h) "Czy" i "jak" nasze po-uczelniane życie zawodowe nam ujawniło, że monopolistyczne zapoznawanie studentów uczelni jedynie z ateistyczną teorią "wielkiego bangu" i jej następstwami, bez jednak udostępnienia konkurencyjnej wiedzy reprezentowanej Konceptem Dipolarnej Grawitacji, okazało się później wadą i przeszkodą życiową, a NIE zaletą?

 

(1i) Czy studenci sprowokowani politycznie 1 maja 1968 roku, poczym usunięci z Politechniki Wrocławskiej, powinni być jakoś moralnie zrekompensowani przez dzisiejszą Polskę i naszą uczelnię, oraz co naszym zdaniem powinniśmy uczynić aby doprowadzić do urzeczywistnienia owej moralnej rekompensaty? (Patrz omówienia sprawy tamtej prowokacji politycznej i usunięcia owych studentów, jakie prezentują: punkt #F2 mojej strony o nazwie "wroclaw.htm", oraz punkt #E5 ze strony absolwentów naszego roku o nazwie "rok.htm".)

 

(1j) Czy jako absolwent rocznika 1970 czujesz się współodpowiedzialny za spowodowanie jakiejś formy moralnego zadośćuczynienia (np. przyznania im honorowego tytułu "magister-inżynier") tym naszym byłym kolegom ze studiów, którzy po politycznej prowokacji z 1 maja 1968 roku zostali usunięci z uczelni - jeśli zaś "tak", to w jak w twojej opinii owo moralne zadośćuczynienie powinno wyglądać i jak twoim zdaniem powinniśmy zabiegać o jego zrealizowanie?

 

(1k) Jak Politechnika Wrocławska się zmieniała i ewoluowała, od czasów podjęcia przez nas studiów, aż do dzisiaj, oraz czy ty osobiście wolałbyś/wolałabyś ukończyć tę uczelnię w 1970 roku, czy też w dzisiejszych czasach, oraz jak twoi rodzice przyjęliby finansowanie twoich studiów w dzisiejszych czasach?

(1l) Czy kiedykolwiek w swym życiu widziałeś/łaś lub doświadczyłeś/łaś coś nadprzyrodzonego lub niewyjaśnionego (np. cudowne uzdrowienie, nieznane istoty, duchy, UFO, deszcz ryb spadających z nieba, itp.), a jeśli "tak", to jak to wyglądało i jak sobie tłumaczysz to zdarzenie? (Odnotuj, że autor tego wpisu doświadczył aż szeregu cudów opisanych m.in. w punkcie #F3 strony o nazwie "wszewilki.htm". Wśród nich było też spektakularnie wyglądające (wręcz "teatralne"), krótkoterminowe nadprzyrodzone uzdrowienie kredowo-białym promieniem świetlnym - opisane w punkcie #E2 strony "malbork.htm".)

(1m) Czy zgadzasz się z osobistym doświadczeniem życiowym swego kolegi, dra inż. Jana Pająk, że Bóg zawsze tak kieruje edukacją każdej osoby, iż wszystko co jej potem w dorosłym życiu jest potrzebne, ma ona okazję się dowiedzieć (lub poznać) już w trakcie swej wcześniejszej edukacji - tyle, że zależy to od tej osoby, czy z tym się uważnie zapozna, czy też to zignoruje? (Faktyczne "zaprogramowanie z góry" przez Boga przebiegu całego naszego życia w tzw. "Omniplanie" wyjaśniają punkty #J5 i #J6 ze strony o nazwie "petone_pl.htm" - jedną z manifestacji tego już uprzedniego zaprogramowania przebiegu naszego życia jest np. zjawisko "deja vu".)

(1n) Dr inż. Jan Pająk, czyli mój kolega ze studiów oraz jego Magnokraft i inne "światoburcze" idee - co o nich sądzę. (W tym wypadku interesowanie indukowałaby ciekawość i kontrowersyjność, jakie moja osoba wzbudza, a także próba dowiedzenia się przez oglądających, np. co dane osoby, czy co moi koledzy, powiedzą na ten temat.)

(1o) Czy jestem przekonany/a, że ludzka technika dojrzała już do zbudowania Wehikułu Czasu wynalezionego i opisywanego przez mojego kolegę z roku, dra inż. Jana Pająk, a także czy nasza psychika dojrzała już do urzeczywistniana tym wehikułem zasady uzyskiwania tzw. "uwięzionej nieśmiertelności" polegającej na powtarzalnym cofaniu się w czasie do lat swej młodości po każdym dożyciu do wieku starczego? (Odpowiedzialna odpowiedź na to pytanie zapewne wymagałaby poznania co najmniej opisów działania "nawracalnego czasu softwarowego", w którym my ludzie się starzejemy, a którego pełne zaprezentowanie jest rozłożone na następujące trzy strony: "wstęp" do mojej strony "dipolar_gravity_pl.htm", plus punkt #D3 z mojej strony o nazwie "god_proof_pl.htm", plus punkt #J5 z mojej strony "petone_pl.htm", a jeśli to NIE wystarczy, to także plus punkty i strony stamtąd linkowane.)

 

(1p) Itd., itp.

 

Oczywiście, powyższe to tylko przykłady nastawione głównie na "potrząśnięcie śpiącymi" i na podpowiedzenie "jak" idee filmów można sobie wstępnie formułować, a NIE nastawione na wskazanie gotowych idei i tematów jakimi filmujący powinni się zająć. Zresztą, znając życie, wiem że w urzeczywistnieniu sporej proporcji z nich zapewne nikt (poza mną) NIE zgodziłby się wziąść udziału aby NIE popsuć sobie reputacji i respektu władz oraz współziomków - dlatego są one jedynie przykładami ilustrującymi sprawę jaką w tym podpunkcie numer (1) poruszam, a NIE faktycznymi propozycjami dla możliwego filmu. W praktyce zaś temat i główną ideę filmu trzeba sobie dopiero wymyślić i dopracować - najlepiej zaś w tym celu użyć metody zwanej "burza mózgów" jaką nasze pokolenie często używało, zaś jaka do dzisiaj została już zarzucona. Ciekawi mnie, czy czytający zdołają wymyślić jakąś pozytywną, nadającą się do zrealizowania, realistyczną, nową i aprobowalną dla wszystkich ideę, oraz temat i tytuł dla "dobrego filmu", które gwarantowałyby wzbudzenie zainteresowania co najmniej widowni o liczbie "W" jednego miliona potencjalnych widzów - uzasadniając tym podjęcie pracochłonności wielomiesięcznego wykonywania takiego filmu.

 

(2) Tytuł filmu. Tytuł jaki film otrzymuje jest ogromnie istotny. NIE wolno więc oszczędzać na czasie i na przeprowadzonych badaniach, aby tytuł ten dobrać właściwie i wyeksponować poprawnie na wiodącej planszy filmu. Wszakże nawet najlepsze filmy, którym jednak NIE nadano właściwego tytułu, albo tytuł których jest wyeksponowany niewłaściwie (np. we więcej niż jednej linii, zbyt małymi lub rozpraszającymi uwagę dziwacznymi literami, itp.), NIE uzyskają uznania na jakie zasługują. Przy wypracowaniu tytułu trzeba zwracać uwagę na następujące sprawy:

 

(2a) Powinien on być maksymalnie krótki. Przykładowo, na planszy początka i reklamy danego filmu jego tytuł powinien się mieścić w jednej linii - co pozwoli objąć go jednym rzutem oka. Tytuły jakie na owej planszy poda się w dwóch lub kilku liniach, już same sobą zniechęcają potencjalnego oglądającego.

 

(2b) Powinien dawać do zrozumienia ową główną ideę jaka w filmie tym będzie zaprezentowana. Stąd ideę tę powinien on nazywać po imieniu - np. patrz tytuł "Zagłada ludzkości 2030", albo też przekazywać w jakiś symboliczny sposób - np. użyciem słowa, nazwy, czy nazwiska, które w pamięci większości ludzi wiąże się z określoną ideą, jaką dany film sobą prezentuje - np. patrz film fabularny o tytule "Prometheus". Bardzo częstym błędem np. dzisiejszych twórców reportaży lub wywiadów jest, że tytułem swego filmu opisują okazję z jakiej dany film został nakręcony (np. wywiad, wesele, zjazd, itp.), zamiast opisywać nim główną ideę jaką film ten raportuje. Warto więc o tym pamiętać, jeśli ma się wpływ na wybór tytułu dla filmu (aczkolwiek wielu dzisiejszych twórców kręcących dany film uważa, że wiedzą oni lepiej od klienta dla którego film ten tworzą, jaki tytuł powinni mu nadać). Tu warto też dodać, że coraz więcej twórczych nowicjuszów z Polski, dla szybszego wspięcia się w górę, jako takie przyciągające uwagę publiczności tytuły dla swych filmów, muzyki, czy opracowań, używa nazwy związane z moją osobą - które już obecnie symboliczne w pamięci wielu Polaków kojarzą się z określonymi ideami jakie pobudzają ciekawość i chęć ich poznania (niestety, które zawzięcie nadal są sabotażowane przez wyszukiwarki internetowe) - jako przykład wykorzystywania nazw związanych z moją osobą prześledź użycie nazwy "Magnokraft", czy użycie mojego nazwiska i tytułów "Dr inż. Jan Pająk". To między innymi w powodu doczepiania do mojej twórczości takiego wysoce zniechęcającego "bublowatego balastu", kiedy czytelnik szuka w internecie linków do opisów czegokolwiek co ja stworzyłem, wówczas jeśli jest w stanie NIE powinien tego szukać poprzez internetowe wyszukiwarki (które zamiast rzeczowych publikacji wskażą mu głównie taki właśnie "balast"), a szukać w źródłach i miejscach które ja polecam - np. z pomocą mojej strony o nazwie "skorowidz.htm", czy moich stron o nazwach "djp.htm", "menu2_pl.htm" i "faq_pl.htm", albo w linkach na końcu najnowszych wpisów z moich blogów, albo w linkach z moich stron internetowych czy blogów.

 

(2c) Tytuł powinien też być pisany wyraźnymi (aczkolwiek NIE narzucającymi się) trzcionkami, jakie wyraźnie odcinają się od reszty pilotującej planszy ogłoszeniowej, jednak NIE rozpraszają ani absorbują uwagi czytającego - odwracając tym jego zainteresowanie od pojęcia treści filmu i stąd podświadomie zniechęcając go do oglądnięcia.

 

(3) Pracochłonność wykonania dobrego filmu. (Anglicy mają przysłowie, "jeśli coś warte jest wykonania, jest to też warte aby wykonać to dobrze"). Każdy około 30-minutowy film (NIE mylić tu "filmu" z "wywiadem wideowanym") w jakiego wykonywaniu ja uczestniczyłem, wymagał co najmniej pół roku nieustającej pracy dwóch osób (np. mojej i Pana Dominika Myrcik), a na końcu dodatkowo i pracy zawodowego lektora - który czytał starannie przygotowany tekst pisany narracji danego filmu). Posądzam zaś, że z uwagi na dodatkowe trudności jakie wystąpiłyby przy nakręcaniu filmu z udziałem wielu osób NIE nawykłych do stawania przed kamerą (np. absolwentow mojego roku studiów), jego wykonanie wymagałoby co najmniej cały rok pracy dla co najmniej trzech osób, plus narratora. Aby więc zainwestować taki ogrom pracy w film, trzeba mieć ku temu bardzo istotne motywacje, oraz mieć coś ważnego do powiedzenia danym filmem.

 

Z moich dotychczasowych praktycznych doświadczeń "filmowca-amatora" (tj. osoby, której codzienne zajęcia są odmienne od filmowania, zaś sprawami filmu może zająć się jedynie w wolnym czasie) wynika przybliżony wzór jaki ujawnia około ilu miesięcy "C" zajmie sporządzanie "dobrego filmu", w którym zaprezentowane będzie "B" bohaterów lub "B" głównych idei i w którego treść będą włączone wypowiedzi "L" ludzi, oraz który jest przygotowywany przez "T" twórców. Wzór ten ma postać C=6(B+L)/T [miesięcy]. Przykładowo, w filmie "Zagłada ludzkości 2030" prezentowana jest jedna idea (tj. "zagłada") czyli dla niego B=1, cały jego komentarz jest czytany przez L=1 narratora, zaś nad przygotowaniem owego filmu pracowało T=2 twórców (tj. ja, oraz nadzwyczajnie utalentowany Pan Dominik Myrcik). Stąd dla tego filmu C = 6(1+1)/2 = 6 miesięcy. Natomiast gdyby w przykładowym filmie raportującym nadchodzący w 2020 roku "złoty" zjazd absolwentów WM-PWr zaprezentować B=1 główną ideę (np. którąś z idei omówionych w podpunkcie (1) powyżej), zaś dla jej wyczerpującego przedstawienia gdyby do filmu włączyć wywiady L=30 osób, podczas gdy przy wytworzeniu tego filmu pomagałyby wszystkie owe T=30 osoby, wówczas przygotowanie takiego filmu zabrałoby około C = 6(1+30)/30 = 6 miesięcy. Z kolei gdyby np. 15 osób z owych trzydziestu też pokazało się w filmie, jednak NIE wywiązało się z przynależnej im proporcji pracy (co ja posądzam, iż w rzeczywistym działaniu dużej grupy może mieć miejsce), wtedy przygotowanie takiego filmu zajęłoby około C = 6(1+30)/15 = 12 miesięcy (czyli cały rok). Natomiast gdyby taki sam film wykonywała zaledwie T=1 osoba, wówczas byłby on gotowy po około C = 6(1+30)/1 = 186 miesiącach (tj. po 15 i pół latach) co praktycznie oznacza, że nigdy NIE byłby ukończony - bowiem ludzka niecierpliwość spowodowałaby zarzucenie jego pełnego wykonania.

 

(4) Napisanie scenariusza. Ta część pracy nad "dobrym filmem" jest wyjątkowo istotna. Wymaga też prawdziwego talentu i ścisłej współpracy pomiędzy wszystkimi osobami realizującymi film. Istnieje też bardzo mało ludzi zdolnych do przygotowania "dobrego scenariusza". Wszakże leży on na pograniczu nauki i sztuki. Nawet więc NIE będę tu próbował wyjaśniać jak go przygotować.

 

(5) Problem komunikacji na odległość. Nawet podczas wspólnego wykonywania filmów do YouTube z nadzwyczajnie utalentowanym Panem Dominikiem Myrcik, ciągle doświadczałem jak pracochłonna, konsumująca czas, oraz mało efektywna jest owa absolutnie niezbędna wzajemna komunikacja, nawet tylko emailowa, jeśli chociaż jeden z wykonawców mieszka z dala od miejsca praktycznej realizacji filmu. Wniosek jaki z tego wynika, to że zawsze trzeba starać się mieszkać możliwie blisko miejsca gdzie film się wykonuje. Ja zaś na stałe mieszkam w NZ. Do pracochłonności wykonania dowolnego filmu, przy takim miejscu mojego zamieszkania dodaje się więc pracochłonność i trud nieustannego komunikowania się na odległość z osobami, które realizują dany film. Wszakże przemyślenie i napisanie zaledwie jednego istotnego emaila, w wielu przypadkach zajmuje mi cały wolny czas z co najmniej jednego dnia. A podczas przygotowywania filmu, który realizowany jest poza NZ, napisać trzeba dziesiątki emailów, czasami nawet o długości podobnej do treści niniejszego wpisu - wszakże każda sprawa wymaga wówczas ścisłej kooperacji a stąd i nieustannego wzajemnego komunikowania się. Dlatego gdybym realizował przykładowy film o "złotym" zjeździe absolwentów 1970-roku, dla którego konieczne byłoby sfilmowanie wywiadów z powiedzmy 30-ma moimi kolegami ze studiów, wówczas na czas produkcji tego filmu wszystkie główne osoby film ten realizujące NIE powinny mieszkać poza granicami kraju w jakim film ten byłby wykonywany, czyli powinny mieszkać w Polsce. A pamiętać trzeba z uprzednich wyliczeń, że taki film wykonywałoby się przez okres co najmniej około pół roku. Kogo więc byłoby stać wówczas np. na pokrycie kosztów hoteli?

 

(6) Wybór miejsca gdzie, oraz czasu kiedy, nastąpi filmowanie. Przykładowo, gdyby wykonywać film ze "złotego" zjazdu absolwentów 1970 roku, zjazd taki zwykle trawa co najwyżej 3 dni. Typowo też organizowany on jest zbyt wcześnie aby panowała już pogoda wystarczająco znośna do filmowania (to dlatego dla potrzeb filmowania w plenerze, data zjazdu powinna być przeniesiona na około środek lipca). Wszakże jeśli można tego uniknąć, film NIE powinien być kręcony "pod dachem" (chyba że ma się wyspecjalizowane w takim kręceniu studio do dyspozycji) bowiem wymaga to specjalnego (drogiego) sprzętu i typowo źle potem wygląda - np. obraz jest ciemny, niedoświetlony, kolory wyglądają blado i chorobliwe, występujących w filmie ludzi trzeba podkolorować makijażem, itp.). Typowo też aby nagrać zaledwie jedną minutę "dobrego filmu" potrzebne jest około dwóch godzin przygotowań i kręcenia - w sumie więc, gdyby operator kamery i reżyser pracowali np. po 8 godzin na dzień (co dla nich byłoby ogromnie wyczerpujące), wówczas podczas 3-dniowego zjazdu zdołaliby nakręcić około 12 minut filmu dobrej jakości.

 

(7) Konieczność bezlitosnego odrzucania ujęć NIE nadających się do pokazania. NIE każda osoba jest fotogeniczna - to dlatego filmy kinowe są nakręcane przez szczególnie piękne kobiety i wyjątkowo przystojnych mężczyzn. Jeśli więc chce się nakręcić "dobry film", w którym zamiast jednej idei pokaże się wielu bohaterów (np. dla którego bohaterami byłoby owych około B=30 uczestników zjazdu absolwentów), oraz który będzie przygotowywany do oglądania przez wielu ludzi, wówczas ujęcia owych niefotogenicznych osób, lub osób zachowujących się jak NIE powinni, albo mówiących to co NIE powinno być powiedziane (np. przeklinających), NIE powinny być włączane do filmu - chyba, że na filmie mówią one o czymś na tyle ważnym, iż absorbuje to całą uwagę oglądającego, tak że widz NIE ma już czasu ani wielozadaniowej uwagi aby odnotować ich wygląd. To zaś oznacza, że po nakręceniu z udziałem np. 30 przypadkowych osób filmu jaki NIE posiada istotnej idei przewodniej absorbującej oglądającego, w końcowym filmie możnaby umieścić zaledwie około troje z nich. Taka zaś sytuacja powodowałaby, że ci co byli filmowani, ale NIE zostaliby włączeni, czuliby się pokrzywdzeni i oszukani. Zamiast więc uczynić bliższymi sobie wszystkich biorących udział w filmowaniu, uczyniłoby to wielu z nich obrażonymi i odczuwającymi żal. Dlatego jest ogromnie istotne, aby to idea, a NIE wygląd osób czy słowa prezentujących tę ideę, dominowała dany film. Wszakże w filmie o idei absorbującej oglądającego, NIE ma znaczenia kto i jak ideę tę prezentuje. To idea bowiem, a nie prezentująca ją osoba, absorbuje całą uwagę oglądających. Tyle tylko, że taką absorbującą widza ideę trzeba wymyślić zanim rozpocznie się kręcenie filmu, poczym systematycznie ją realizować.

 

(8) Fachowość. Wszystko co składa się na "dobry film" wymaga fachowości i dobrego sprzętu. Nawet taka zdawałoby się "głupia" sprawa jak zeskanowanie i wysłanie zdjęcia, wymaga sporej wiedzy o tym co się czyni. Wszakże zdjęcia użyte w filmie powinny mieć rozdzielczość co najmniej 600 dpi (dots per inch), a typowo nawet 1200 dpi, oraz NIE mogą być "kompresowane". Bez zaś tej wiedzy wychodzą buble, jakie NIE nadają się do publicznego pokazania. Kiedy więc planuje się kto będzie operował filmującą kamerę, czy przygotowywał scenariusz, trzeba opierać się na wiedzy o uprzednim dorobku danej osoby, a NIE np. na informacji iż "pracuje on w telewizji", czy na rekomendacji jego matki. Szczerze mówiąc, to praca w dzisiejszej telewizji moim zdaniem uczy ichnich fachowców "jak NIE należy filmować", zamiast uczenia "co" i "jak" pownno się poprawnie czynić. Szczególnie też odradzam zatrudniania do przygotowania podkładów muzycznych dzisiejszych (młodych) ekspertów od muzyki. NIE tylko bowiem, że mają oni powypaczany smak muzyczny, ale dodatkowo cały czas mają słuchawki w (lub na) uszach. W rezultacie ich słuch jest już zdegenerowany. Kiedy więc np. przygotują podkład muzyczny, typowo podkład ten będzie zbyt głośny i dla normalnych ludzi zagłuszy on to co najważniejszego w danym filmie powinni usłyszeć. Ja oczywiście znam osoby, które ze mną już współpracują i które mają też wymaganą wiedzę, sprzęt i wyczucie proporcji. Problem jednak polega na tym, że nowy film musi mieć naprawdę doskonałą ideę przewodnią aby nakłonić ich do współpracy przy jego nakręcaniu. Wszakże ich czas i wiedza są zbyt cenne aby je tracili na udział w kręceniu "tuzinkowego" filmu, dla jakiego potencjalna widownia "W" wynosi kilkadziesiąt osób.

 

(9) Czas. Ja sam ostatnio jestem ogromnie zapracowany. Szczerze mówiąc, to tylko dokończenie spraw nad jakimi obecnie pracuję zajmnie mi co najmniej cały następny rok czasu. Przez najbliższy rok NIE bardzo mam więc czas na podjęcie jakichkolwiek dodatkowych zobowiązań ani pracy.

 

(10) Reklama gotowego filmu. Samo wykonanie "dobrego filmu" wcale NIE gwarantuje, iż znajdzie on wielu oglądających. Aby bowiem ludzie go oglądali muszą wiedzieć o jego istnieniu, o fakcie iż prezentuje on to co ich osobiście interesuje, oraz muszą być w stanie łatwo go znaleźć i uruchomić. W tym celu potrzebna jest więc reklama filmu i liczne linki do niego. Niestety, w dzisiejszych czasach za wszystko trzeba płacić. Aby więc zareklamować darmowy (amatorski) film jaki przygotowaliśmy, trzeba albo zapłacić za jego reklamowanie (co np. w moim przypadku kłóci się z zasadami moralnymi filozofii totalizmu w jakie głęboko wierzę, np. z zasadą, iż prawda, wiedza, powietrze, woda, energia, chleb razowy i miejsce do pracy powinny być dostępne bez opłat - aczkolwiek ludzie uzyskujący je za darmo musieliby spełniać określone wymogi moralne), albo też trzeba jakoś reklamować go osobiście - np. na swoich stronach internetowych, blogach, itp. - co ja staram się czynić. Niestety, takie osobiste reklamowanie jest bardzo nieefektywne, stąd typowo NIE powoduje ono szybkiego narastania liczby oglądających. Za to w przeciwieństwie do odpłatnego reklamowania - które działa tylko kiedy się za nie płaci, takie osobiste reklamowanie dostarcza dopływu trwałego i jednostajnego strumienia oglądających przez praktycznie cały czas dostępności filmu. (Tak "a propos" reklamy, to wszystkie darmowe filmy z moim udziałem dostępne są ze strony o nazwie "djp.htm".)

djp.htm

* * *

Wszystkie powyższe podpunkty (a także sporo innych jakich tu NIE omawiam) to faktycznie "problemy" jakie oczekują znalezienia rozwiązania zanim podejmie się realizację dowolnego "dobrego filmu". Jeśli zaś sytuacja NIE pozwala na ich rozwiązanie, wówczas zamiast produkowania "dobrego filmu", raczej trzeba zadowolić się zwykłym udokomentowaniem tego co potrzeba, przez kogokolwiek kto posiada komórkę, elektroniczny aparat fotograficzny z opcją filmowania, lub kamerę wideo. W moim zaś osobistym przypadku, najkrytyczniejszym problemem, wymogiem i warunkiem choćby tylko rozpoczęcia jakichkolwiek realistycznych rozważań podjęcia się przygotowania "dobrego filmu" z okazji omawianego powyżej "złotego" zjazdu absolwentów w roku 2020, jest możliwość mojego czasowego zamieszkania w Polsce przez okres około 1 roku. Dopiero po rozwiązaniu tego problemu możnaby przystąpić do szukania rozwiązań dla pozostałych problemów wskazywanych w powyższych podpunktach.

 

Chociaż dzisiejszych ludzi mógłby zastraszyć sam fakt istnienia powyższych problemów i wymóg ich uprzedniego rozwiązania zanim ja zgodziłbym się podjąć wykonywania jakiegokolwiek "dobrego filmu", nasza generacja absolwentów rocznika 1970 jest nawykła do problemów i do ich rozwiązywania. Z praktyki życiowej także wiemy, iż "Bóg pomaga tym co pomagają sobie sami". Wszakże pomimo piętrzących się przeszkód, Bóg często czyni cuda i wyjątki. Przykładowo, w przypadku omawianego tu filmu takim cudem mogłaby być oferta z jakiejś uczelni w Polsce, iż zaprosi mnie na półroczną, lub całoroczną, płatną wizytę np. w charakterze tzw. "Visiting Professor", albo jako "Profesor inicjujący nową tematykę wykładów" (np. inicjujący na owej uczelni wykładanie Konceptu Dipolarnej Grawitacji albo filozofii totalizmu). Korzystając bowiem wówczas z zakwaterowania, sprzętu i wynagrodzenia, jakie w takim przypadku wizytującym lub inicjującym nowe wykłady profesorom się oferuje, w swym czasie wolnym mógłbym się też zająć przygotowaniem omawianego tu "dobrego filmu" - spore koszta wykonania którego, a także koszta podróży, hoteli i transportu wynikające z wykonywania nagrań poszczególnych osób występujących w filmie, mógłbym wówczas pokryć z wynagrodzenia owej profesury, odciążając inne osoby od pokrywania tych kosztów. Wiem wszakże wiele na wiele tematów - dla każdej więc uczelni mógłbym sporo wnieść, nawet choćby tylko filmując przy okazji swego pobytu także profil dydaktyczny lub naukowy danej uczelni. Oczywiście, to jest tylko przykład jednego z wielu możliwych cudów, jakie dostarczyłoby rozwiązania dla kluczowego problemu omawianego tu filmu. Bóg zna bowiem wiele sposobów, na jakie urzeczywistnienie idei takiego filmu dałoby się uzyskać. Być więc może, że wspólnie powinniśmy się pomodlić, aby rozwiązanie to jakimś cudem się znalazło.

 

Oczywiście, dzisiejszy brak znanego rozwiązania tego problemu wcale NIE oznacza, że przypadkowo NIE pojawi się ono w przyszłości. Dlatego zachęcam, aby w chwilach kiedy ktoś ma czas i okazję, spróbował rozwiązać kolejny z najistotniejszych powyższych problemów, tj. wymyślić ideę i tytuł filmu (dla punktów (1) i (2) powyżej) - w jakiego oglądnięciu zainteresowanych byłoby owe co najmniej W=1 milion Polaków - czyli co najmniej jeden na każdych statystycznych 35 ludzi jakich ten ktoś zna. Jeśli zaś taki tytuł i ideę uda się znaleźć, wówczas być może Bóg dopomoże nam rowiązać też i pozostałe z powyższych problemów.

 

Powyższe wyjaśnienia stanowią adaptację punktu #F2 z mojej strony internetowej o nazwie "portfolio_pl.htm" (aktualizacja datowana 25 sierpnia 2018 roku, lub później). Stąd czytanie i rozumienie głównych informacji niniejszego wpisu byłoby nawet bardziej efektywne z tamtej strony internetowej "portfolio_pl.htm", niż z niniejszego wpisu - wszakże na owej stronie działają wszystkie (zielone) linki do pokrewnych stron z dodatkowymi informacjami, użyte są kolory i ilustracje, zawartość jest powtarzalnie aktualizowana, itp. Najnowsza aktualizacja strony "portfolio_pl.htm" już została załadowana i udostępniona wszystkim chętnym m.in. pod następującymi adresami:

http://www.geocities.ws/immortality/portfolio_pl.htm

http://totalizm.zensza.webd.pl/portfolio_pl.htm

http://gravity.ezyro.com/portfolio_pl.htm

http://totalizm.com.pl/portfolio_pl.htm

http://cielcza.cba.pl/portfolio_pl.htm

http://pajak.org.nz/portfolio_pl.htm

 

Na każdym z powyższych adresów staram się udostępniać najbardziej niedawno zaktualizowane wersje wszystkich moich stron internetowych. Stąd jeśli czytelnik zechce z "pierwszej ręki" poznać prawdy wyjaśniane na dowolnej z moich stron, wówczas na którymkolwiek z powyższych adresów powinien uruchomić "menu2_pl.htm" zestawiające zielone linki do nazw i tematów wszystkich stron jakie dotychczas opracowałem, poczym w owym "menu2_pl.htm" wybrać zielony link do strony jaką zechce przeglądnąć i kliknięciem "myszy" uruchomić ową stronę. Przykładowo, aby owo "menu2_pl.htm" uruchomić z powyżej wskazanego adresu http://totalizm.com.pl/portfolio_pl.htm , wystarczy aby w adresie tym nazwę strony "portfolio_pl.htm" zastąpić nazwą "menu2_pl.htm" - poczym swą wyszukiwarką wejść na otrzymany w ten sposób nowy adres http://totalizm.com.pl/menu2_pl.htm . W podobny sposób jak uruchamianie owego "menu2_pl.htm" czytelnik może też od razu uruchomić dowolną z moich stron, nazwę której już zna. Przykładowo, aby uruchomić moją stronę o nazwie "dipolar_gravity_pl.htm" np. z witryny o adresie http://pajak.org.nz/portfolio_pl.htm , wystarczy aby zamiast owego adresu witryny wpisać w okienku adresowym wyszukiwarki następujący nowy adres http://pajak.org.nz/dipolar_gravity_pl.htm .

 

Warto też wiedzieć, że niemal każdy NOWY temat jaki ja już przebadałem dla podejścia "a priori" nowej "totaliztycznej nauki" i zaprezentowałem na tym blogu, w tym i niniejszy temat, jest potem powtarzany na wszystkich lustrzanych blogach totalizmu, które ciągle istnieją (powyższa treść jest tam prezentowana we wpisie numer #301). Początkowo istniało aż 5 takich blogów. Dwa ostatnie z tamtych początkowych blogów totalizmu, jakie ciągle NIE zostały polikwidowane przez licznych przeciwników "totaliztycznej nauki" i przeciwników wysoce moralnej "filozofii totalizmu", można znaleźć pod następującymi adresami:

https://totalizm.wordpress.com

http://totalizm.blox.pl/html

 

Z totaliztycznym salutem,

Dr inż. Jan Pająk