#393_2: "Jak" powiększać miłość...
#393_2: "Jak" powiększać miłość bliźnich i "dobro" oraz pomniejszać wrogość i "zło" odwracaniem zasad powodujących wrogość i zło na "dodające" przeciwstawności tego zła zawsze generujące dobro (część 2)
(Kontynuacja poprzedniej "części 1" tego wpisu #393)
{4#D1} Odkrycie oraz potwierdzenie przez mój totalizm, że "uczucia" doznawane przez ludzi podczas doświadczania efektów "postępowań i działań" swych bliźnich, stanowią duchowy odpowiednik (przeciwwagę) dla cielesnych "postępowań i działań" - stąd "zwrot uczuć" Bóg używa jako nagrodę lub karę za dobre uczynki lub grzechy wypełniające opisane we wersetach 34:7 z "Księgi Wyjścia" i 6:7-8 z "Listu do Galatów" w Biblii działanie mechanizmu wymierzania Boskiej sprawiedliwości podobnego do mechanizmu "zwracania postępowań i działań" nazywanego "karma" we wierzeniach Hinduizmu. To zaś pozwoliło mi sformułować i potwierdzić totaliztyczną definicję powszechnie już znanej "karmy" - w której jej "zwroty" następują NIE za pośrednictwem "działań", a za pośrednictwem "uczuć" jakie ludzkie działania wywołują, a stąd wykazują zgodność z treścią wersetów Biblii. To dlatego moja definicja "totaliztycznej karmy" różni się od definicji "hinduistycznej karmy". Różnicę tę wprowadzam jednak NIE aby zaprzeczać ważności czy podważać poprawność Hinduizmu, a aby udoskonalać to co Hinduizm odkrył oraz upowszechnił, tak aby ludzka wiedza w każdej dziedzinie nieustająco rosła. Ja uznaję bowiem iż każdy z ludzi lub z mieszkańców kosmosu ma prawo żyć tak jak uważa za stosowne, jednocześnie jednak w interesie każdego leży aby udoskonalać przebieg i owoce tego życia w najlepszy sposób jak się potrafi. Mam więc głęboki szacunek także dla osiągnięć Hinduizmu, zaś moje poglądy na wiedzę jaką Hinduizm zgromadził i sobą reprezentuje, są podobne do tych wyrażonych w 7:40-minutowym wideo o adresie https://www.youtube.com/watch?v=URy9v8yiIrU . Stąd to co poniżej piszę proponuję rozumieć tylko jako jeden z wielu moich wysiłków abyśmy wszyscy razem udoskonali świat w jakim żyjemy - bez względu z jakiego narodu się wywodzimy.
Ja o tzw. "karmie" słyszałem od bardzo dawna - niemal od czasów dzieciństwa. Jednak jej wyjaśnienie od początku mi NIE pasowało. Obecnie wiem też już, że Hinduizm istnieje wystarczająco długo aby wrogowie ludzkości, znani z notorycznego zamieniania w kłamstwa każdej upowszechnianej wśród ludzi istotnej prawdy, mieli wymagany czas aby powypaczać prawdę o "karmie". Potem badając UFO odkryłem, ż UFOnauci też uznają działanie karmy, ale wyjaśniają je "ateistycznie" działaniem ludzkiego mózgu - tak jak raportowała to nam uprowadzona do UFO o pseudonimie Nosbocaj, zaś ja o tym wspominam w #J2 z bloga #388 i strony "ufo_pl.htm", zaś wyjaśniam szerzej, m.in. w #A1 bloga #375 i strony "totalizm2020.htm" oraz w {5#D4} z bloga #384 a także strony "healing_pl.htm". W końcu, już po stworzeniu swej filozofii totalizmu, odkryłem iż działanie karmy jest też opisane we wersetach Biblii, tyle że Biblia NIE nazywa ją "karma" - np. patrz punkt {4#C1} z mojego bloga #392 i strony "love_pl.htm", lub patrz w Biblii wersety 34:7 z "Księgi Wyjścia" albo 6:7-8 z "Listu do Galatów", lub patrz Biblijne przysłowia opisujące działanie "Prawa Bumerangu" (tj. mojej najwcześniejszej nazwy dla "totaliztycznej karmy") zacytowane w #2I4.1 z tomu 5 mojej monografii [1/5] upowszechnianej gratisowo poprzez stronę "tekst_1_5.htm". Zastanawiając się "dlaczego" Bóg NIE używa zgrabnej nazwy "karma", chociaż z całą pewnością wie co o niej twierdzą Hindusi, doszedłem do wniosku, że z całą pewnością Hinduistyczna Karma wcale NIE odzwierciedla prawdy o działaniu "odpowiednika karmy opisanej w Biblii" i urzeczywistnianej przez Boga. Zacząłem więc zadawać sobie pytanie "dlaczego". Zadawanie zaś właściwych pytań zawsze jest źródłem prawdy i udoskonaleń. W przypadku Biblii odpowiedzią na "dlaczego" było kluczowe słowo "prostota". Wszystkie działania jakie Bóg wykonuje i nam zaleca do wykonania zawsze są bardzo proste. Tymczasem hinduistyczna karma jest bardzo złożona. Zgodnie z nią, np. jeśli ktoś cię pobije, wówczas często trzebaby przy nim się ponownie urodzić aby móc oddać mu owo pobicie. Stąd w połączeniu z "wolną wolą" ludzi, to zaś powodowałoby odraczanie zwrotów karmy niemal w nieskończoność. Tymczasem zwracanie "uczuć" zamiast zwracenia "postępowań i działań" pozwala - gdy zajdzie taka potrzeba, aby zwracać karmę niemal natychmiast. Na szczęście więc poszukując jaka zasada karmy jest najprostrzą przeciwstawnością i konsekwencją dla cielesnego "działania", ustaliłem, że są to "uczucia". Po tym ustaleniu mogłem więc sformułować, a potem i sprawdzić na sobie, defnicję "totaliztycznej karmy" w której zwracane są "uczucia" powodowane (między innymi) przez ludzkie działania, a NIE przez same owe działania. Kilka definicji "totaliztycznej karmy" ujawniających odkryte moimi badaniami zwracanie przez karmę "uczuć" zamiast ludzkich "działań" (chociaż NIE dyskwalifikujących użycia "działań" jako sposobu zwrócenia "uczuć" w co bardziej prostych odmianach karmy) czytelnik znajdzie np. w {4#C1} z bloga #392 i strony "love_pl.htm", oraz w blogu #270 i punkcie #A4 strony "karma_pl.htm".
Warto tutaj dodać, że typowo Bóg nadaje "uczuciom" wyższą rangę niż "działaniom". Widać to NIE tylko w powyżej opisanym mechaniźmie {4#D1} nagradzania dobrych uczynków oraz wymierzania kar za grzechy, ale także w przykładach reinkarnacji w jakiej owa wyższa ranga "uczuć" zawsze jest ilustrowana - np. patrz YT wideo o reinarnowanym Dżyngis Hanie upowszechniane pod adresem https://www.youtube.com/watch?v=24DWIc-GtQM albo patrz wideo z {7#D1} poniżej o reinkarnacji Aleksandra Wielkiego.
{5#D1} Dowiedzenie, że "absolutną prawdą" jest ustalenie mojej filozofii totalizmu wykazujące zupełną przeciwstawność do obecnych wierzeń ludzi o niezależnych od siebie zaistnieniach "dobra" i "zła" - czyli ludzkich wierzeń że "dobro" i "zło" formują sobą "pole następstw" o monopolarnej (jednobiegunowej) naturze w której dowolne dobro NIE będzie miało jednoznacznie z nim powiązanego "polem następstw" żadnego przyczynowo-skutkowego związku z jakimkolwiek zaistniałym złem, ani wice wersa (np. że "dobro" matki rozpieszczającej swego synalka NIE będzie wykazywało związku ze "złem" jego wyrośnięcia na niedorajdę). Dowiedzenie to bowiem potwierdziło jako "absolutną prawdę" ustalenie mojego totalizmu opisane w niniejszym {5#D1} i w {5#C1} z bloga #392, które stwierdza, że "dobro i zło" są dwoma ściśle powiązanymi ze sobą przeciwstawnymi biegunami dipolarnej natury każdego "bytu" zaistniałego w naszym "świecie materii", tyle tylko że "byt" który my ożywimy swymi postępowaniami niemal natychmiast ujawnia swe "dobre" lub "złe" następstwa, zaś ich przeciwstawne następstwa ujawnią się dopiero w długoterminowym działaniu po upływie ich tzw. "czasu ujawnienia się". Odnotuj tu, że nazwa "byt" w totaliźmie oznacza każde istnienie "zjadające" jakąś energię aby móc żyć - czyli każde zdarzenie, zjawisko, miłość, nienawiść, itp. To stąd z powyższym ustaleniem ściśle związane jest jeszcze inne ustalenie totalizmu, szczegółowemu omówieniu którego też poświęcę odrębne opracowanie. Stwierdza ono, że "każdy obiekt będący "bytem" (np. każda osoba, samochód, generator energii, itp.) wykazuje się posiadaniem zarówno "zalet" jak i "wad" ściśle powiązanych ze sobą przeciwstawnymi biegunami dipolarnej natury tego "bytu" i wykazuje się posiadaniem "zalet" i "wad" podobnie podatnych na ich wzajemne transformowanie opisywanymi w tym #D1 metodami. Innymi słowy, mając jakikolwiek obiekt, np. samochód, oraz wiedząc jaka jest jego wada, też jesteśmy w stanie przetransformować ją w zaletę, poprzez znalezienie i wbudowanie w jego konstrukcję przeciwstawności tej wady. Powyższą ogromnie istotną prawdę ja odkryłem jeszcze w latach swej młodości. Mianowicie odkryłem, że znając zasady działania i składowe jakichkolwiek "bytów" (tj. zjawisk, mechanizmów, itp. - patrz blog #391) z naszego "świata materii", które cechują się przepływem energii, jesteśmy w stanie łatwo i zawsze poprawnie odnajdować przeciwstawności dla ich zasad działania poprzez umiejscowienie gdzie jest początek a gdzie koniec przepływów ich energii. Odkrycie to opisałem m.in. w punktach #B4 i #V7 z mojej strony "2020zycie.htm" gdzie wyjaśniam "jak wypracowałem i opublikowałem swe Tablice Cykliczności", które okazały się początkiem mojej własnej "Nici Ariadny" jaka prowadzi mnie do "światła" przez całą resztę mojego życia. Odkrycie to nastąpiło bowiem podczas formowania moich pierwszych "Tablic Cykliczności (Okresowości) w Rozwoju Urządzeń Napędowych". Tablice te publikowałem w moich inżynierskich opracowaniach o napędach z poszczególnych er technicznych na Ziemi. Przykładowo omawiam je w punktach od #J4.1 do #J4.6 oraz w blogach #319, #317, #315, #313, #311, #309 i #295, zaś ilustruję jako "Tab. #J4ab" ze strony "propulsion_pl.htm" - jaka jest dostępna w internecie pod adresem 15/15_tab_b01_p.jpg . Szczegółowo tablice te omawiam też w naszym 35-min wideo "Napędy Przyszłości" - wszystkie trzy językowe wersje ktorego są upowszechniane za darmo moją stroną "djp.htm", oraz obejmuą polskojęzyczną wersję pod adresem https://www.youtube.com/watch?v=lBVQfl2bbtI , a także angielskojęzyczną wersję pod adresem https://www.youtube.com/watch?v=TxSWDbFopak . To na owym wideo wideo czytelnik zobaczy, jak np. znając działanie tzw. "silników" daje się dla nich relatywnie łatwo wypracować tzw. "pędniki" i wice wersa - idąc po trajektorii transmiscji energii poprzez ich poszczególne składowe elementy albo składające się na nie zasady działania.
Opisywaną tu prawdę, że "dobro" i "zło" są dwoma ściśle powiązanymi ze sobą przeciwstawnymi biegunami dipolarnej natury każdego "bytu", wypracowałem stopniowo, obserwując codzienne życie, poczym sprawdzając czy potwierdzają się wnioski zgromadzone podczas owych obserwacji. Pomogło mi w tym dobrze znane w Polsce przyszłowie, mówiące, że "NIE ma takiego zła co by na dobre NIE wyszło" - patrz linki do niego na stronie "skorowidz.htm". Wiedząc zaś już wówczas o powyższej możliwości odnajdowania wszystkiego co przeciwstawne, oraz wiedząc że "dobro" i "zło" też stanowią opisane w blogu #391 "byty" jakie "zjadają" enegię aby móc żyć, łatwo wypracowałem przeciwstawność tego powszechnie znanego przysłowia. W moim sformułowaniu przeciwstawność ta stwierdza: "NIE ma takiego dobra, które by potem NIE zrodziło sobą jakiejś formy zła" - patrz strona "skorowidz.htm". Z kolei po odkryciu tej przeciwstawności i po sprawdzaniu jej na sobie, a także często też po potwierdzeniu zeznaniami tzw. najważniejszych "3 świadków", stopniowo się przekonałem, że praktycznie każdy "byt" oraz wszystko co zaistnieje w naszym "świecie materii", wytwarza wokół siebie unikalne dwubiegunowe" (dipolarne) "pole następstw" formowanych duchowo w naszym "świecie materii". W potwierdzeniu tego wytwarzania "pola następstw" bardzo mi dopomogła zarówno przeciwstawność tego przysłowia, jak i inne przeciwstawności najróżniejszych "bytów", istnienie jakich moja filozofia totalizmu pozwoliła mi powykrywać i potwierdzić, że faktycznie one istnieją i są żyjącymi oraz zjadającymi energie "bytami". To "pole następstw" wiąże ze sobą przepływami energii niesionych przez "Drobiny Boga" własne wersje "dobra" oraz "zła", w sposób podobny jak przepływ "Drobin Boga" w polu magnetycznym wiąże ze sobą bieguny N i S owego pola.
Odnotuj też, że w przypadku zajścia konieczności czynienia "zła" (np. w sytuacjach tzw. "samoobrony"), aby podwyższać cywilizacyjne zaawansowanie ludzkości oraz pomniejszać swą własną "karmę" i cierpienia naszych bliźnich my zawsze powinniśmy się starać abyśmy to co wyrządza "zło" a my ciągle musimy to zrealizować, pomniejszane było aż do najniższej wartości możliwej - zrealizowania jakiej NIE zdołamy uniknąć w danej sytuacji i sprawie.
{6#D1} Empiryczne i logiczne potwierdzenie "prawdy", że "każdą konfrontację w ostatecznym rozrachunku musi przegrywać agresor", jako przeciwieństwo wierzeń przywódców imperiów, że każdą konfrontację wygrywa ten co dysponuje większą potęgą armii, broni, nauki, ekonomii, itp., a także np. jako przeciwieństwo wierzeń żon, że każdy ich atak na swego małżonka nie odbije się czekajacymi je cierpieniami ich samych. O fakcie, że politycy i władcy wierzą iż np. "wojny" zawsze wygrywają armie i ich potęga, wiem już od najmłodszych lat. Wszakże wszystko o czym się słyszy i co się widzi takie ich wierzenie w nas utwierdza. Jednak ja odnotowałem, że wyniki "wojen" wcale tego NIE potwierdzają. Faktycznie np. wszystkie "wojny" wynik jakich w swym życiu poznałem, zawsze w ostatecznym rozrachunku przegrywali agresorzy. Podobnie działo się w innych rodzajach konfrontacji z rzeczywistego życia. Innymi słowy, prawdę z niniejszego punktu {6#D1} ujawniła mi moja zdolność dostrzegania tego co inni ludzie zwyczajnie przeaczają. Prawdę tę ustaliłem już bardzo dawno, jeszcze przed stworzeniem filozofii totalizmu. Stąd jej powtarzanie moim czytelnikom zawarte jest NIE tylko w {6#C1} z bloga #392 i w publikacjach tam linkowanych, ale nawet w najstarszych moich publikacjach.
{7#D1} Powodująca zło i upadek zasada praktykowanych w dzisiejszym świecie demokratycznych ustrojów, której odrócenie na zasadę do niej przeciwstawną pozwoliło mi znaleźć zasadę udoskonalania dowolnych "demokracji" sposobem esencję którego opisuję w niniejszym #D1. Do poszukiwania tej zasady skłoniła mnie moja własna filozofia zwana "Totalizm" - ta zawsze pisana przez "z", której najnowsza wersja z 2020 roku jest omawiana stroną "totalizm2020.htm". To bowiem właśnie moje nieustające rozwijanie filozofii totalizmu jaką oryginalnie stworzyłem w 1985 roku, czyli ponad 40 lat temu, zamotywowało mnie do szukania odpowiedzi na pytanie: jaka zasada postępowania dzisiejszych przywódców, polityków i dyplomatów powoduje, że wytworzyli oni na Ziemi sytuacje jakie obecnie tu istnieją, a NIE istniały jeszcze w czasach jakie dobrze pamiętam?
Odpowiedzi na powyższe pytanie szukałem NIE tylko poprzez poznawanie tego co obywatele mogą się dowiedzieć z tzw. "publikatorów", ale także innymi drogami. Przykładowo w 2014 roku w tym właśnie celu wystawiłem swą kandydaturę do parlamentu NZ jako tzw. "niezależny" - tj. kandydat jakiego decyzje rzekomo NIE są uzależnione od kogoś kto finansuje jego kampanię wyborczą, czyli kandydat NIE należący do żadnej partii politycznej i z własnej kieszeni finansujący swoją kandydaturę we wyborach. Następnie realizując swą "zero dolarową" kampanię ryzykowałem zostanie pogryzionym przez psy lub pobitym przez co bardziej apolitycznych obywateli poprzez pukanie do drzwi niemal wszystkich domów w swoim okręgu wyborczym i wyjaśnianie mieszkańcom dlaczego powinni na mnie głosować. Wszystko to czyniłem głównie aby móc osobiście przejść przez doświadczenia prowadzenia politycznej kampanii wyborczej - tak jak sumiennie raportuję to na swej stronie internetowej o nazwie "pajak_do_sejmu_2014.htm". Doświadczenia te mi dowiodły, że naprawdę "niezależny" kandydat NIE ma najmniejszej szansy wygrania wyborów. Wszakże NIE jest finansowany i wspierany przez jakiegoś bogatego i wpływowego mocodawcy. Pełna zaś kampania wyborcza jest bardzo kosztowna. Z kolei przyjęcie takiego finansowania i wsparcia oznacza utratę niezależności. Zwrotnie bowiem trzeba będzie "oddawać przysługę za przysługę". To dlatego ja osobiście wierzę, że jednym z wielu powodów stopniowego upadku demokracji jest iż owi wybrani do władz w dotychczasowych systemach demokracji, którzy figurują pod nazwą "niezależni", faktycznie ciągle mają kogoś, kto udzielił im "przysługi" pomocy w ich kampanii wyborczej. Z tego zaś wynika potrzeba jak najszybszego udoskonalenia "demokracji" na trudniejszą do skorumpowania niż obecne jej wersje, którą to udoskonaloną demokrację opisałem w {7#C1} z bloga #392 i strony "love_pl.htm" oraz w moich publikacjach stamtąd linkowanych.
Z kolei w 2015 roku usiłowałem też wystawić swą kandydaturę w polskich wyborach prezydenckich, sprawdzając jak tam się staje we wyborach na sposób w Polsce obecnie zwany "niezrzeszeni" politycy - czyli odpowiedniki NZ "niezależnych". Niestety, wówczas się okazało, że NIE stać mnie na pokrycie obowiązujących w Polsce gigantycznych kosztów i na wypełnienie biurokratycznych wymagań takiego stanięcia. Z tej próby w Polsce NIE zdołałem więc zgromadzić jakichkolwiek doświadczeń użytecznych dla rozwoju mojej postępowej filozofii "totalizm". Zacząłem też posądzać, że Polska specjalnie ustanowiła koszta i biurokrację na aż tak wysokim poziomie aby uniemożliwić zwykłym obywatelom stawanie we wyborach - patrz mój raport z tamtej próby spisany na stronie "pajak_na_prezydenta_2015.htm". Obie próby mi wyjaśniły, dlaczego w 5.34-milionowej Nowej Zelandii do parlamentu w obecnej kadencji zostało wybranych jedynie 2 "niezależnych" posłów - co w dniu 2026/4/29 osobiście sprawdziłem na stronie o adresie https://www3.parliament.nz/en/mps-and-electorates/members-of-parliament/ . Z kolei w całej historii NZ wybrano 136 "niezależnych" posłów - tak jak opoisane to jest na stronie https://en.wikipedia.org/wiki/Category:Independent_MPs_of_New_Zealand . Dla porównania się okazało, że w/g internetu w około 7-krotnie bardziej zaludnionej Polsce (tj. w około 37 milionowej) w obecnej kadencji wybrano do sejmu 9 tzw. "posłów niezrzeszonych" - co też osobiście sprawdziłem w dniu 2026/4/29 na stronie internetowej o adresie https://www.sejm.gov.pl/Sejm9.nsf/klubposlowie.xsp?klub=niez. . Zastanawia mnie teraz, dlaczego stosunek liczby "posłów niezrzeszonych" wyznaczający wielkość stosunku "zaludnienia do owej liczby posłów" wyrażonej liczbą "integer", jest w Polsce niemal dokładnie taki sam jak stosunek "integer" liczby ludności Nowej Zelandii do liczby jej "niezależnych" posłów w NZ parlamencie. Tj. Polska o około 7x większym zaludnieniu niż NZ ma też niemal 7x większą liczbę "posłów niezrzeszonych" do sejmu. Czyżby to oznaczało, że zarządzające Ziemią "moce zła" (UFOmnauci z planet Oriona) mają jakieś "kwota" na "niezależnych", które wybadali w toku tysięcy lat okupacji Ziemi - dla których to "kwot" już wiedzą iż nadal utrzymują oni kontrolę nad tym co w danym kraju się dzieje. Niestety, NIE mam na tyle czasu wolnego od następnych projektów swych badań aby proporcje te wybadać dla innych krajów w celu sprawdzenia lub potwierdzenia prawdopodobieństwa takiej możliwości.
Odpowiedź na zadane powyżej pytanie (jaka zasada postępowania dzisiejszych ...) znalazłem więc dopiero kiedy zacząłem porównywać postępowania historycznych władców i królów z dzisiejszymi prezydentami i politykami. Okazało się bowiem, że tamci władcy NIE tylko podejmowali decyzje rządzenia swym krajem, ale osobiście potem wdrażali te decyzje. Przykładowo, rozważ polskiego króla Władysława Łokietka, który jednoczył Polskę ukrywając się w jaskiniach, zaś walczył ze swymi wrogami osobiście szarżując na czele swych rycerzy. Sporo wideów o metodach jego działania da się wyszukać poleceniem: https://www.youtube.com/results?search_query=w%C5%82ad+%C5%82okietek+bitwy . Albo rozważ polskiego króla Kazimierza Wielkiego, który "zastał (odziedziczył) Polskę drewnianą a zostawił ją murowaną". On NIE tylko, że uczestniczył w projektowaniu budowli, ale i osobiście je nadzorował i uczestniczył w ich wznoszeniu. Widea o nim można wyszukiwać np. poleceniem: https://www.youtube.com/results?search_query=zbudowa%C5%82+kr%C3%B3l+kazimierz+wielki . Oczywiście władcy z innych krajów, mniej lub bardziej aktywnie też tak dawniej postępowali. Jako ich przykłady rozważ słynnego wojownika Aleksandra Wielkiego (Macedonia), wodzowskie i działaniowe życie którego dobrze charakteryzuje np. wideo: n79WP-jtyig . (Tak nawiasem mówiąc, to niewielu ludzi wie iż Aleksander Wielki miał kosmiczne pochodzenie. Na jego bowiem głowie rosły małe rogi, podobne jak u Mojżesza. Dziś zaś wiadomo, że rogi ma jedna z ras genetycznie zmodyfikowanych ludzi z okupującej nas kosmicznej konfederacji zarządzanej z Oriona. O rogach tych wzmiankuję, m.in., w punkcie #M1 ze strony antichrist_pl.htm", zaś szczegółowiej je dokumentuję w podrozdziale V6 (#12) z tomu 17 monografii [1/5].) Albo rozważ cesarza zwanego Justynian z Bizancjum. Opisałem go, np. od punktu #C4 aż do "Fot. #1c" strony "biblia.htm". Justynian był władcą i budowniczym przysłanym na Ziemię z Oriona. Zaprzęgnął bowiem usługujących mu podwładnych kosmitów (np. "diabła" zwanego: Procopius - patrz podpis pod Fot. #K3a na mojej stronie "god_istnieje.htm"), do wypełnienia swojej ambicji aby zbudować świątynię większą niż Salomon. Mocami tych kosmitów zbudował pierwszą bazylikę na Ziemi, czyli słynną "Aya Sophia" w dzisiejszym Istambule. Ja pokazuję ową bazylikę i siebie na Fot. #1c ze strony "biblia.htm" kiedy sfotografowałem ją i zwiedziłem w 1993 roku.
Używanie "diabłów" (czyli istot dzisiaj zwanych "UFOnauci") przez dawnych władców sekretnie przysłanych na Ziemię z planet Oriona dostarczało im wielu korzyści. Przykładowo pozwalało dawnym władcom używać zaawansowanej techniki UFOnautów dla zrealizowania ich działań na Ziemi, a jednocześnie uwalniało ich od podejrzeń o "czary" kiedy działo się coś niezwykłego. A sami ci władcy, podobnie jak dzisiaj przysyłani na Ziemię agencji z Oriona, cały czas mogli sekretnie dysponować jakby "nadprzyrodzonymi mocami". Wszakże choćby tylko aby być niezniszczalni dla dawnej powolnej ludzkiej broni, cały czas ich ciała znajdowały się we widzialnym zakresie stanu tzw. "telekinetycznego migotania" opisywanego w punkcie #C1 mojej strony "dipolar_gravity_pl.htm". Już zaś sam ten stan mógł czynić cuda, np. zmiękczał materię solidnych obiektów. Stąd przypadkowo lub celowo cesarz Justynian spowodował swą głową wyciśnięcie wgłębienia w metalowej kolumnie z bazyliki "Aya Sophia". To właśnie z powodu owych korzyści posiadania "diabłów", także Salomon miał usługującego mu "diabła" do dziś znanego pod nazwą "Asmodeusza". Wazowie (królowie Polski) mieli "Stańczyka", itp. Mały "diabełek" usługiwał nawet polskiemu "magikowi" (tj. reprezentantowi jednej z ulubionych profesji agentów z UFO) znanemu jako "Pan Twardowski". Dziś otwarte posiadanie "diabłów" do pomocy wyszło już z mody - ze zrozumiałych powodów (choć skrycie nadal pomagają one agentom z Oriona). Ale racjonalni badacze UFO nadal często natykają się na zjawiska, które dają wszystkim wiele do myślenia - np. patrz 26:01-minutowe wideo z adresu https://www.youtube.com/watch?v=PoNCG3PZKII . Praktycznie też niemal każde uprowadzenie ludzi do UFO ujawnia takie krótkoterminowe korzyści, które UFOnauci czerpią z brutalnego eksploatowania ludzkości swoją zaawansowaną techniką - a za co jednak, zgodnie z konsekwencjami opisanymi m.in. w drugim paragrafie z {1#D1} powyżej, w długoterminowych następstwach swoich działań będą równie brutalnie poszkodowani. Przykłady wideów które bym polecał do oglądnięcia ponieważ ilustracją zaledwie pojedyńczego uprowadzenia do UFO ujawniają brutalność UFOnautów w ich eksplotacji ludzkości, to np. omawiające uprowadzenie do UFO niejakiego Carl'a Higdon - szukaj je poleceniem: https://www.youtube.com/results?search_query=Alien+Abduction+of+Carl+Higdon , czy uprowadzenie do UFO niejakiego Travis'a Walton - szukaj je poleceniem: https://www.youtube.com/results?search_query=fire+in+the+sky+movie . Oba te uprowadzenia są też szerzej opisywane w publikacjach totalizmu, np. patrz #J2 ze strony "ufo_pl.htm" omawiane także w blogach #388 i #383, a także patrz np. Filmy #A2ab z tejże strony "ufo_pl.htm", oraz patrz odmienne źródła linkowane np. moją polskojęzyczną stroną "skorowidz.htm".
Tymczasem zamiast osobistego wdrażania wymaganych decyzji, dzisiejsi politycy wypełniają jedynie biurokratyczne funkcje, ograniczając swe działania do podpisywania dokumentów lub do mówienia, natomiast funkcje wykonywcze spełniane są wyłącznie przez naród. Innymi słowy, historia rządzenia pozwoliła mi dokonać ustalenia, że aby opisywaną w tym #D1 metodą przeprowadzić udoskonalenie demokracji, trzeba polityków przetransformować we wykonawców przygotowanych przez nich projektów. Z kolei aby ich odciążyć od biurokracji niepotrzebnej im we wykonawstwie, obecną rolę podejmowania decyzji i ich dokumentowania trzeba przenieść na naród.
Późniejsze sprawdzenia poprawności powyższego ustalenia potwierdziły mi, że faktycznie wszelkie zło i upadek dzisiejszych demokracji wynika z faktu, że obecni rządzący niczego NIE wykonują a jedynie przemawiają i podpisują dokumenty. Łatwo też zrozumieć, dlaczego tak uparcie odmawiają zrobienia czegokolwiek, zgadzając się jedynie na wypowiedzenie i podpisanie dokumentu. Przecież po wykonaniu zawsze od razu wiadomo, czy jest to dobre, czy też złe. Jednak po wypowiedzeniu lub podpisaniu dokumentu nigdy nie jest jasne, czy kryje się w nim "dobro", czy też "zło". Ponadto, dzięki obecnemu wypełnianiu tylko takiej ich roli "przemawiaczy" i "podpisywaczy" wynika też prawda, że dzisiaj dla stania się reprezentantem narodu np. w parlamencie czy w prezydenturze, praktycznie wcale NIE trzeba być znanym ze swej już dowiedzionej fachowości i wybranym do tej roli przez ów naród, a jedynie wybranym przez kilku swych kolegów z własnej partii politycznej. To z tego samego powodu, np. politycy uznają panujące w ich krajach ustroje za aż tak dobrze służące ich interesom, że zupłnie NIE chcą udoskonalania ani zmieniania tych ustrojów przez tak wiele kolejnych kadencji rządowych aż zostaną do tego zmuszeni przez naród. Za to niemal podczas każdej kadencji podnoszą wysokość podatków oraz coraz bardziej utrudniają życie własnym rodakom. Tak długie trwanie nieudoskonalonych ustrojów stwarza też kolejne wady, przykładowo że niemal wszyscy politycy nauczyli się jak "obchodzić naokoło" to co w owych ustrojach przeszkadza im osiągać swe prywatne cele, oraz że starają się utrzymywać swe pozycje aż zostaną przez kogoś zmuszeni do ich opuszczenia. Itd., itp.
Po uświadomieniu sobie powyższego przygotowałem więc propozycję udoskonalenia działania demokratycznych rzadów. Esencją tej propozycji jest aż kilka konkurujących ze sobą 7-osobowych rządów z tego samego kraju wykorzystywałoby posiadaną przez siebie władzę i ekspertyzę, dla wdrażania wskazywanych im przez naród problemów kraju. Natomiast naród by potem sprawdzał jakość ich wdrożen i przyznawał im zasłużone "kredyty uznaniowe" jako ich nagrodę. Rząd zaś, który na koniec danej kadencji zgromadziłby najwięcej owych "kredytów uznaniowych", pozostawałby rządem na następna kadencję bez konieczności wygrania powszechnych wyborów. W ten sposób z upływem czasu wszelkie problemy narodu byłyby coraz efektywniej rozwiązywane przez jego 7-osobowe rządy. Z kolei owe rządy z upływem czasu i doświadczenia stawałyby się coraz doskonalsze i gromadzące w sobie coraz mądrzejszych ekspertów. "Jak" dokładnie takie udoskonalone rządy by działały skrótowo opisałem to w punkcie {7#C1} z bloga #392 oraz ze strony "love_pl.htm" i w publikacjach tam linkowanych. Natomiast w pełnej rozciągłości działanie to opisałem w blogu #376 i w #C3 z mojej strony "totalizm2020.htm".
Odnotuj, że opisane w powyższych przykładach "odwracanie 'odejmującej' zasady wyrządzającej zło na jej 'dodającą' przeciwstawność generującą dobro", działa poprawnie praktycznie w każdej sytuacji życiowej. Przykładowo, jeśli rozważyć rady fachowców usiłujących ratować upadające małżeństwa, wówczas się okazuje iż esencja tego co oni zwykle proponują, działa w praktyce tylko jeśli okaże się ona właśnie opisywanym tu "odwracaniem odejmujących zasad". Tyle, że dzisiejsi fachowcy NIE zawsze wiedzą "jak" spełniać inżynierskie wymogi tego odwracania. Stąd mogą wybrać do odwrócenia niewłaściwą zasadę. Nawet zaś jeśli wybiorą właściwą zasadę - to ciągle mogą ją odwrócić bez prześledzenia przepływów energii. Stąd mogą ją odwrócić w zasadę, która wcale NIE jest jej energetyczną przeciwstawnością we wytwarzanym przez nią dipolarnym "polu następstw". Wszakże dzisiejsi doradcy małżeńscy nadal NIE mają sprawdzonej już w działaniu efektywnej metody uczącej "jak" poprawnie powinno się ustalić jaka zasada faktycznie powoduje dany problem małżeński. NIE znają też rady totalizmu, że nową zasadę na jaką tę powodującą zło zasadę trzeba odwrócić, daje się najpoprawniej ustalać metodą zidentyfikowaną przez totalizm, zaś bazującą na działających w ich małżeństwie unikalnych związkach przyczonowo-skutkowych. Metoda ta używa analizowanie przepływu energii (w przypadku małżeństw - tzw. "energii moralnej") przez elementy rządzące zachowaniami danego małżeństwa. Tyle iż takie ustalenie przepływu energii z kolei wymaga szczerej współpracy obu współmałżonków polegającej na wyznawaniu sobie prawdy. Jak zaś skomplikowane mogą być sytuacje i problemy w dzisiejszych małżeństwach, ja osobiście się przekonałem w swoim własnym małżeństwie, zaś nam wszystkim ujawniają to np. widea z następujących adresów: 2:18-minutowe z adresu https://www.youtube.com/watch?v=DwYs5Akgem4 , 2:11-minutowe wideo z adresu https://www.youtube.com/watch?v=M7K2I7I5OsY , 29-minutowe wideo z adresu https://www.youtube.com/watch?v=lWlg7zjd72k , czy 7:05-minutowe wideo z adresu https://www.youtube.com/watch?v=yMsiTRhRUKQ . Na szczęście, coraz więcej badaczy znajduje rosnąco doskonalsze rozwiązania dla owych sytuacji i problemów - np. patrz 1:51-minutowe wideo z adresu https://www.youtube.com/watch?v=DZvhgty_uhY . Radzę czytelnikowi aby na bazie niniejszego opracowania też przemyślał, "jak" w tak skomplikowanych sytuacjach dzisiejszych małżeństw on sam zabrałby się do wybrania dla odwrócenia właściwej "odejmującej" zasady, a także jakie faktyczne trudności w sytuacji małżeńskiej lub partnerskiej z pewnością by musiał pokonać dla zidentyfikowania co naprawdę powodowałoby któryś ze znanych mu rodzajów zła.
Na zakończenie przypomnę "jak" mając nazwę mojej strony internetowej podaną np. w jakimkolwiek blogu totalizmu, czytelnik znajdzie także adres tej strony aby ją sobie poczytać. Mianowicie nazwę tej strony (ale bez cudzysłowiów) trzeba dopisać do końca adresu którejś z moich witryn internetowych, np. samej witryny https://pajak.org.nz/, albo też samej witryny http://www.geocities.ws/immortality/, poczym uruchomić ów adres na jakiejś wyszukiwarce internetowej, np. na "Firefox". Przykładowo, gdyby czytelnik zechciał uruchomić stronę "tekst_13.htm" zawierającą teksty wszystkich moich wpisów do blogów, albo stronę "love_pl.htm" z treścią blogów od #391 do #393, wówczas w wyszukiwarce powinien wpisać i uruchomić adresy https://pajak.org.nz/tekst_13.htm albo http://www.geocities.ws/immortality/love_pl.htm . Będąc zaś na dowolnej z moich stron internetowych, wszystkie inne moje strony czytelnik może uruchomić poprzez kliknięcie w jej tekście na ich zielone linki - w tej liczbie uruchomić też autobiograficzną stronę "pajak_jan.htm", która w punkcie #L3 zawiera adresy wszystkich moich emailów (np. adres: pajana@gmail.com ).
Tyle na niniejszy raport numer #393 o wynikach moich badań.
Niech totalizm zapanuje,
dr inż. Jan Pająk